Kiedy studiowałam architekturę na Politechnice i później malarstwo na ASP - zarówno z malarstwa jak i z rysunku osiągałam najwyższe oceny. Jednak na obu uczelniach słyszałam, że jednak jestem lepsza w rysunku, niż w malarstwie. Myślę, że moi wykładowcy mieli rację:) Nie zmieniło to jednak faktu, że jestem bardzo, bardzo wrażliwa na kolor i informacje, jakie niesie. Gdy byłam bardzo mała - prosiłam rodziców, żeby kupili mi żółte ubranka. Miałam tylko jedną, żółtą koszulkę i nosiłam ją tak długo, aż się rozpadła 😉 Pamiętam, jak tata powiedział: wyrośnie z tego. Nie wyrosłam:) Żółty kolor zawsze mnie uszczęśliwiał i zawsze uważałam, że wszystkie żółcienie - to najpiękniejsze barwy na świecie. Od prawie dekady jestem “na swoim”. Artysta nie ma żadnego obowiązującego dress code, zasadniczo...


